Czym różni się szczegółowe USG ciąży od zwykłego USG ciąży?

Dla pacjentki i jej partnera, każde USG może wydawać się takie samo. Żel na brzuchu, lekarz jeździ sondą i patrzy na ekran, a pacjentka mało co widzi, chyba że lekarz tłumaczy co jest na ekranie.

Jednak badania USG bardzo różnią się między sobą. W szczególności ważne jest kto wam to badanie wykonuje. Wbrew temu co wiele osób myśli, nie każdy ginekolog jest specjalistą w zakresie USG i uważam to za bardzo rozsądne, że lekarze wysyłają na badania szczegółowe do innych specjalistów, jeżeli nie są w zakresie tych badań przeszkoleni.

Badania szczegółowe czy referencyjne, czy nawet jak niektórzy to nazywają – prenatalne (choć nie uważam tego za poprawną nazwę, ponieważ badaniem prenatalnym jest de facto każde badanie płodu w czasie ciąży) są trzy:

  • pomiędzy 11. a 14. tygodniem ciąży – tzw. USG z oceną ryzyka wad genetycznych,
  • pomiędzy 20. a 22. tygodniem ciąży – tzw. USG połówkowe,
  • oraz USG pomiędzy 28. a 32. tygodniem ciąży, gdzie oceniany jest rozwój ciąży w III trymestrze.

Każde z tych trzech badań ma ściśle określone cele i powinno być wykonane przez lekarzy, którzy się w tym specjalizują i posiadają odpowiednie certyfikaty. Aby takie certyfikaty uzyskać i utrzymać trzeba co roku przejść audyt, i uczęszczać na odpowiednie konferencje naukowe. Dlatego lekarzy, którzy te certyfikaty mają, jest wbrew pozorom niewiele. Listę lekarzy certyfikowanych znajdziecie na stronie Fetal Medicine Foundation.

https://fetalmedicine.org/lists/map/certified/NT

Poprzez zwykle USG ja rozumiem takie USG, gdzie nie ocenia się anatomii płodu tylko patrzy czy ciąża jest żywa – czyli mierzy się tętno płodu FHR, ocenia ilość wód płodowych, pozycję płodu oraz określa ewentualnie jego wielkość, w I trymestrze będzie to długość siedzeniowo-ciemieniowa CRL (crown rump length), a od drugiego nie określa się już długości, tylko przewidywaną masę płodu EFW (estimated fetal weight).

Oczywiście, jest to podział dość sztuczny, ponieważ wiele wad będzie widać na tzw. „pierwszy rzut oka”, za to inne wady aby je rozpoznać, będą wymagały wnikliwego badania.

Niemniej jednak przekazem tego postu miało być to, że nie każde USG jest każdemu USG równe i te trzy „specjalistyczne” badania USG ciąży powinien wykonać lekarz, który się w tym specjalizuje. Może to być wasz lekarz prowadzący ciążę, ale nie musi i nie ma w tym nic złego lub dziwnego.

Kobieta w ciąży i karmiąca w SPA – z czego może korzystać a z czego nie powinna?

Nie jest to może temat bardzo istotny medycznie, ale naprawdę bardzo wiele z was do mnie pisze w tym zbiorczym” temacie.

Zacznę może od tego, że zabiegi relaksacyjne w okresie ciąży i karmienia nie dość, że są dozwolone, to często są nawet zalecane.

Basen

Basen – pływanie jest jedną z najzdrowszych form wysiłku fizycznego – czy to w ciąży, czy w innym okresie życia kobiety, po prostu zawsze. Woda działa odprężająco, a wysiłek poprawia siłę mięśni brzucha i miednicy, co jest bardzo ważne podczas porodu.

Kobiety, które mają tendencję do infekcji pochwy zachęcam do użycia probiotyku dopochwowego – doraźnie, po kąpieli.

Sauna

Sauna – nie wolno korzystać z sauny mokrej, ani suchej oraz z „caldarium” w okresie ciąży, ponieważ przegrzewanie organizmu jest niewskazane, a nawet może być groźne.

Natomiast podczas karmienia piersią można korzystać z sauny, jest to czasami nawet bardzo korzystne jeżeli tworzą się zastoje w piersiach. Trzeba tylko pamietać o nawodnieniu po saunie.

(Po napisaniu tego postu dostałam wiele wiadomości, że istnieją badania z Finlandii mówiące o tym, że sauna jednak może być dozwolona w ciąży – muszę zgłębić ten temat i może napiszę o tym odrębny wpis.)

Jacuzzi

Jacuzzi – nie powinno się korzystać z jacuzzi w ciąży z podobnych względów jak w przypadku sauny, chyba że sami możemy ustawić temperaturę (taka domowa wersja jacuzzi), to wtedy nie ma przeciwskazań, o ile woda będzie miała 37 stopni – tak jak temperatura naszego ciała.

Podczas karmienia z jacuzzi korzystać wolno, nie ma w tym zakresie żadnych przeciwwskazań.

Masaże

Podczas karmienia można, nie ma żadnych ograniczeń. Często jest to super rozwiązanie, bo matki karmiące niestety mają po ciąży, i ze względu na częste “noszenie na rączkach”, dość dokuczliwe bóle kręgosłupa.

W trakcie ciąży zasadniczo można korzystać z masaży, jednak trzeba uważać na kilka elementów – nie powinno się masować brzucha i nie powinno się długo leżeć w bezruchu na plecach (można podłożyć klin albo wałek, ale można też leżeć na brzuchu tak długo, jak nie sprawia nam to dolegliwości).

Jeżeli masaż zawiera elementy refleksoterapii, to terapeuta powinien unikać punktów, które wzmagają skurcze narządów miednicy i brzucha (nie wiem gdzie one są, ale Google mówi, że na nadgarstkach i kostkach?).

Peelingi

Zarówno w ciąży jak i podczas karmienia piersią najbezpieczniejsze są peelingi naturalne: z cukru, soli lub np. orzechów. Powinno się unikać peelingów chemicznych.

Zabiegi nawilżające

Nie ma przeciwwskazań do tych zabiegów. Warto jednak zrobić najpierw test skórny na kilkanaście minut przed, ponieważ w ciąży skóra może się okazać bardziej wrażliwa na uczulenia.

Depilacja

Kolejny mit. Można depilować się woskiem czy pastą cukrową, zarówno w ciąży jak i podczas karmienia – jest to bezpieczne. Jedyny problem jaki może wystąpić to – ponownie – może się okazać, że skóra jest bardziej wrażliwa i zabiegi są bardziej bolesne niż przed ciążą.

Zabiegi upiększające

Zabiegi „upiększające” – nie wolno w ciąży wykonywać zabiegów permanentnego makijażu oraz wszelkich ostrzykiwań (w okresie karmienia piersią podobnie, choć tu zdania są już podzielone).

Można robić manicure i hybrydy oraz doczepiać rzęsy (o manicure i manicure hybrydowym jest też oddzielny wpis).

Tyle w telegraficznym skrócie, w tym obszernym babskim temacie 🙂

Przeczytaj nasz cykl artykułów Piękna w ciaży:

Nadżerka szyjki macicy – co to jest i czy należy ją leczyć?

Największym problemem z nadżerką szyjki macicy jest właśnie jej nazewnictwo. Nie dość, że samo pojęcie brzmi już dość mało estetycznie, to na dodatek pojęcie to jest wciąż mylone, zarówno przez pacjentki jak i ginekologów (nie jestem tu niewinna, też często używam słowa na literę N, mimo że prawidłowe powinno być słowo na E, ale o tym za chwilę).

Spis treści:

  1. Co to jest nadżerka?
  2. Kiedy nadżerka staje się groźna?

Co to jest nadżerka?

Histologia, to nauka o tkankach i rodzajach komórek. Histologicznie rzecz ujmując, nadżerką jest ubytek prawidłowej tkanki nabłonkowej w danej tkance. Rodzajem nadżerki będzie afta w jamie ustnej, a dużą nadżerką będzie np. wrzód żołądka.

Ale co ciekawe, to co my ginekolodzy nazywamy nadżerką szyjki macicy, histologicznie wcale nią nie jest, ponieważ nie ma tam ubytku jako takiego, ale jest „inny” rodzaj nabłonka.

Na szyjce macicy, w warunkach idealnych, powinien znajdować się nabłonek wielowarstwowy płaski, natomiast u wielu kobiet (różne są dane, ale z mojej prywatnej obserwacji – u ok. 30%) na szyjce znajduje się nabłonek gruczołowy, który powinien znajdować się dopiero w kanale szyjki macicy.

Ten nabłonek ma inny wygląd. Jest czerwony i silnie przekrwiony, w odróżnieniu od bladoróżowego nabłonka płaskiego. Taki stan, kiedy mamy nabłonek z jamy macicy w okolicach ujścia macicy, nazywa się ektopią.

Niestety nie wiem dlaczego, ale przyjęło się to po polsku nazywać nadżerką – sama często, mimo że znam różnicę, mówię pacjentce, że ma nadżerkę. A wiecie dlaczego?

Ponieważ jakbym powiedziała, że ma ektopię, to zrobiłaby wielkie oczy i pomyślała, że co najmniej mówię jej, iż ma raka. Nic bardziej mylnego! Ektopia nie jest groźna. Natomiast jak powiem, że ma nadżerkę, to powie: „Ach tak wiem, wielu lekarzy mi to już mówiło”. I takie to błędne koło. Pacjentki źle nazywają swoje „nadżerki”, bo lekarze źle je nazywają, a ci źle je nazywają, bo się do tego przyzwyczaili i przyzwyczaili też pacjentki.

Jeżeli ginekolog Wam powiedział, że macie nadżerkę, to na 99% miał na myśli ektopię.

Kiedy nadżerka szyjki macicy staje się groźna?

Kiedy z ektopią się „coś” robi? Jeżeli cytologia wyjdzie nieprawidłowa, jeżeli szyjka krwawi (np. po stosunku lub w ogóle samoistnie), albo jeśli mamy ostry stan zapalny.
Jeśli macie bezobjawową ektopię („nadżerkę”) i prawidłowy wynik cytologii szyjki macicy, to według zaleceń nie trzeba tej ektopii leczyć.

Nie jest to ani choroba, ani zagrożenie, a jeżeli zaczniemy ją leczyć (wymrażać, „przypalać”), to tylko zrobimy blizny na szyjce, które wcale nie są pożądane.

Zatem nadżerką powinniśmy nazywać, być może, moje nadżarcie pączków, ale to co mamy na szyjce powinniśmy (Wy i My) nazywać ektopią.

Chyba, że jest to rzeczywiście nadżerka w sensie histologicznym, ale to już inne zagadnienie.

Jeżeli macie mętlik w głowie, następnym razem po prostu spytajcie waszych ginekologów czy macie nadżerkę, czy ektopię… Jestem pewna, że z uśmiechem na twarzy powiedzą: „O, jak miło mieć wyedukowaną pacjentkę. Tak, to co Pani ma to właśnie ektopia”.

Najczęściej pojawiające się pytania:

Kwas foliowy czy jego zmetylowana forma? Co przyjmować w ciąży?

Prosiliście o post pod tytułem „Przygotowanie do ciąży”. Dziś, zacznę od najważniejszego – kto zgadł rebus ze zdjęcia, będzie wiedział, że zacznę od kwasu foliowego. Gdybym miała napisać ten post kilka lat temu, to byłby on banalnie prosty.

Wszystkie kobiety planujące ciążę powinny około pół roku przed ciążą przyjmować kwas foliowy w dawce 0,4mg, a tak naprawdę to każda kobieta w wieku rozrodczym powinna kwas foliowy  przyjmować codziennie bo… nigdy nie wiadomo kiedy w ciążę zajdzie.

Niestety, piszę Wam ten post dziś i trochę się w medycynie nakomplikowało. I to nakomplikowało się tak, że sama nie wiem jakie wnioski dla siebie samej wyciągnąć. W ostatnich tygodniach przewertowałam bardzo wiele artykułów na temat kwasu foliowego, folianów, metafolionów… no i oczywiście jakże ostatnio głośnej mutacji MTHFR.

Czy jestem dzięki temu mądrzejsza? No nie do końca. Powiem wam, że bardzo trudno zaleźć jednoznaczne dane, które mówią co rzeczywiście kobietom zalecać.

Zalecać kobietom w ciąży kwas foliowy czy jego zmetylowaną formę? Oto jest pytanie. Pewnie część z was nie ma pojęcia o czym piszę. Więc oto kilka faktów:

  • Kwas foliowy jest niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu.
  • Niedobór kwasu foliowego w ciąży może powodować ciężkie wady u płodu w szczególności „wady cewy nerwowej” czyli rozszczepu kręgosłupa i mózgówia, a w skrajnym przypadku płodu bezmózgowego.
  • Ludzie przetwarzają kwas foliowy za pomocą enzymu reduktazy metylenotetrahydrofolianowej do jego aktywnej zmetylowanej formy.
  • Od kilku lat się mówi, że nawet do 50% kobiet w naszej populacji może mieć mutację genu kodującego ten enzym. Nie dość, że będzie źle przyswajać kwas foliowy to może on się u nich kumulować i przez to działać toksycznie.

Brzmi to bardzo przerażająco! 50% kobiet! Jestem daleka od teorii spiskowych, ale wiele z tych prac naukowych pochodzi właśnie… od producentów leków z metylowaną formą kwasu foliowego. Co więcej, do niedawna był dostępny tylko jeden lek na rynku z tą substancją. Od kilku miesięcy bardzo wiele preparatów zawiera tą „nową formę kwasu foliowego”.

Jednak mimo, że firmy farmaceutyczne od wielu lat alarmują, że lepszym rozwiązaniem dla kobiet są zmetylowane formy kwasu foliowego to towarzystwa naukowe… wciąż zalecają przyjmowanie kwasu foliowego!

Więc jak ja mam Wam mówić, żebyście brali coś innego niż jest zalecane przez gremia naukowe?

Spytacie mnie teraz, jak być tu mądrym, skoro straszą nas tym, że możemy źle przyswajać kwas foliowy – to może warto wydać te powiedzmy 20 zł więcej miesięcznie i brać jego aktywną formę? Powiem wam prawdę… nie wiem. Myślę, że czas pokaże, czy stanowisko towarzystw naukowych się zmieni.

Spytacie mnie zatem, czy może warto, żeby każda kobieta zbadała czy ma mutacje MTHFR – odpowiem Wam, że tak nie uważam, i uważam wręcz, że u zdrowych kobiet bez 2-3 poronień w wywiadzie może to tylko sprawić więcej złego niż dobrego. Bowiem, mutacji jest dziesiątki, nie każda jest istotna klinicznie, a stres związany z wynikiem, może okazać się zupełnie niepotrzebny i działać nie korzystnie na planowanie ciąży.

Spytacie mnie na koniec – co ja biorę? Przecież wiecie, że ja też planuje kolejną ciążę. No, i to chyba jest najtrudniejsze pytanie.

W ciąży z Rogerem, mimo tego że zdawałam sobie sprawę z częstości mutacji, nie zastanawiałam się, brałam zwykły kwas foliowy. Brałam go półtora roku przed ciążą, bo tak długo o ciąże się staraliśmy.

W mojej kolejnej nieudanej ciąży – brałam zmetylowaną formę kwasu foliowego – mąż mi taką kupił, nie protestowałam, brałam. Na pewno to, że brałam te leki nie miało wpływu na niekorzystny wynik. No, ale teraz jestem kobietą po poronieniu… dodatkowo jestem kobietą, która się naczytała na temat mutacji. No i co biorę… dziś wzięłam zwykły kwas foliowy, wczoraj wzięłam jego aktywną formę. Co wezmę jutro? Naprawdę nie wiem.

Chciałabym Wam odpowiedzieć jasno, ale to jest artykuł ode mnie kobiety, może i ginekologa, która tak samo jak wy, na dzień dzisiejszym musi decyzję na temat tego co brać podjąć sama.

Oto cała prawda o współczesnej medycynie. Mam nadzieję, że już niebawem będzie więcej wiadomo i będę mogła wam dać konkretne wnioski.

Ps. Do kiedy brać kwas foliowy? Kwas foliowy (lub jego pochodne) trzeba przyjmować do 20 tygodnia ciąży, a jeżeli mamy niedokrwistość to do końca ciąży.

Przeczytaj więcej:

Infekcje intymne – jak zapobiegać infekcjom pochwy?

Infekcje intymne to problem, który dotyczy wszystkich kobiet – od młodych dziewcząt do pań po menopauzie, niezależnie od ciąży czy jej braku. Jest to zdecydowanie najczęstszy problem z jakim przychodzą kobiety do mnie i do każdego innego ginekologa.

Dziś chciałabym, dać Wam kilka rad, jak zapobiegać infekcjom pochwy. Wiele z Was może uważać te rady za oczywiste, ale wierzcie mi, że dla co najmniej połowy z Was będą one nowością (przynajmniej, takie doświadczenie mam z pacjentkami).

Będziemy mówić o zapobieganiu, ponieważ jeżeli macie już infekcję to proszę zgłoście się do lekarza! Nie stosujcie „cudownych” leków bez recepty z apteki, bo one niestety nie pomogą. Owszem, czasami będzie lepiej, ale tak samo by pewnie było i bez tych leków.

Okolice intymne myj tylko z zewnątrz

Nie należy wprowadzać mydła/płynu do mycia do wnętrza pochwy, ponieważ zaburza to naturalną florę i sprzyja infekcjom intymnym. Pochwa w odróżnieniu od jamy ustnej czyści się sama.

Lepiej wybrać prysznic, bieżącą wodę niż leżenie w wannie. I niby oczywiste, ale warte przypomnieniu, że krocze myjemy, a także podcieramy od „przodu do tyłu”.

Staraj się unikać perfumowanych chusteczek, najlepsza jest woda z mydłem. Przeczytaj więcej o higienie intymnej kobiet.

Wybieraj bawełnianą bieliznę

Oczywiście nie zaszkodzi jeśli raz na tydzień na randkę, wesele czy inną okazję założysz bieliznę koronkową, wyszczuplającą, czy jaką tam chcecie, ale na co dzień bawełna będzie najlepszym wyborem (kolor dowolny).

Podobnie z bielizna nocną, najlepiej spać w koszuli, luźnej piżamie lub nago ważne, aby nie zakładac na noc obcisłych majtek uniemożliwiających dopływu powietrza do okolic intymnych.

Kilka razy w tygodniu noś spódnice i sukienki

Spodnie, w szczególności obcisłe elastyczne jeansy, będą sprzyjały rozwojowi nieprawidłowych drobnoustrojów, a nie takich które fizjologicznie w pochwie się znajdują. Nie bez powodu sukienki to kobiecy strój.

Nie używaj (codziennie) wkładek higienicznych

Pamietaj, aby w trakcie miesiączki regularnie wymieniać tampony i podpaski. Taka długo niewymieniana podpaska to idealne środowisko dla rozwoju bakterii.

Pomiędzy miesiączkami nie używaj na stałe wkładek higienicznych, podrażniają one skórę i śluzówki, co prowadzi do zwiększenia się ilości wydzieliny pochwowej oraz może prowadzić do nawracających infekcji intymnych.

Jedz jogurty naturalne

Wbrew pozorom bakterie znajdujące się w przewodzie pokarmowym mają ogromny wpływ na florę pochwy – jest wiele prac naukowych na ten temat.

Wasza dieta powinna być bogata w jogury naturalne, kefiry oraz wszelkiego rodzaju kiszonki. W określonych sytuacjach możesz się wspomóc dodatkowo probiotykami w postaci globulek dopochwowych, zawierających pałeczki kwasu mlekowego.

Seks

Bardzo dużo chorób przenosi się droga płciową, pamiętaj więc o prezerwatywach przy kontaktach seksualnych z nowymi partnerami. Poza tym zwróć uwage na podstawową higienę stałych partnerów i ich nawyki.

Przeczytaj więcej o higienie po stosunku.

Basen, sauna, solarium

W miejscach publicznych staraj się mieć jakąś barierę pomiędzy swoją skóra a powierzchniami, np. podczas pobytu w saunie siadaj na ręczniku.

Unikaj słodyczy

Oczywiście, w miarę możliwości. 😉 Podwyższony cukier we krwi sprzyja infekcjom grzybiczym.

Ps. Czemu do tego postu takie zdjęcie wybrałam?
Ciekawe czy ktoś odważy się ten wstydliwy temat skomentować?

Najczęściej pojawiające się pytania:

Chłopiec czy dziewczynka? Jak rozpoznać płeć dziecka

Tajniki pracy ginekologa/ultrasonografisty. Jak rozpoznać płeć dziecka w I trymestrze?

Aby ocenić płeć, musimy uzyskać dokładny przekrój przez sam środek dziecka. Jest to przekrój, który jest używany do pomiaru CRL (długości ciemieniowo–siedzeniowej). Większość z was powinna takie zdjęcie swojego dziecka dostać, ale nie znaczy to, że na każdym zdjęciu będzie widać to co nas interesuje, bo czasami obraz nie jest jednoznaczny…

Następnie, patrzymy w okolice spojenia łonowego, tam jest takie coś, co roboczo nazywam „wyrostkiem płciowym”.

U chłopców odstaje on do góry, pod mniej lub bardziej ostrym kątem, a u dziewczynek wyrostek ten, jest też dość gruby i widoczny, ale przebiega równolegle do kręgosłupa.

Zdjęcie pokazuje Wam, na co patrzeć.

Udostępniajcie kobietom w ciąży☺️ Może im się przyda.

6 czynników, które wpływają na obraz USG w ciąży

Zdarza się, że pacjentki często myślą, iż o jakości obrazu na ekranie decyduje sprzęt – im lepszy sprzęt tym lepszy obraz. Oczywiście, jest to poniekąd prawda, ale są pewne czynniki, które mają zdecydowanie większy wpływ na uzyskany obraz, niż to na jakim aparacie badanie USG było wykonane. I to właśnie o tych czynnikach dzisiaj wam opowiem.

Ilość tkanki tłuszczowej pacjentki

Pierwszy dosyć istotny czynnik. Gdy przyszła mama patrzy szczęśliwa na obraz na monitorze i pyta mnie czy wszystko jest w porządku, nie mam serca powiedzieć jej „tak, ale niestety słabo widać”. Czasami jednak muszę i wierzcie mi, jest to dla mnie naprawdę trudne.

Często się też zdarza, że pacjentki porównują i pytają – „Pani Doktor, a czemu ja nie mam tak ładnych zdjęć jak moja koleżanka, która była u Pani miesiąc temu? Przecież to ten sam sprzęt.” Co ja mam wtedy powiedzieć? Zawsze staram się być bardzo uprzejma. O ile przyzwyczaiłam się już, że coraz więcej pacjentek to większe kobiety, to do tych pytań wciąż nie potrafię… i za każdym razem jestem zbita z pantałyku.

Stosowanie tłustych kremów i olejków

Kolejny, nie mniej znaczący czynnik pogarszający obraz USG – stosowanie tłustych kremów i olejków np. na rozstępy. Najlepiej całkiem zrezygnować z kremowania okolic brzucha dzień, lub nawet dwa dni przed USG.

Gazy jelitowe

Problem ten obserwujemy częściej u bardzo szczupłych kobiet, gdyż jelita mają u nich jakby mniej miejsca i zakrywają macice. Jeżeli macie zwiększone gazy, warto przed USG napić się herbaty z kopru włoskiego, lub wziąć tabletki na wzdęcia, których nazwy wam nie podam (ale są one bezpieczne w ciąży, sama często je brałam).

Macica tyłozgięta

Obraz USG robionego przez brzuch w pierwszym trymestrze, u kobiet z macicą w tyłozgięciu, będzie gorszy niż u kobiety ważącej nawet i 120 kg! Ten problem rozwiązuje się robiąc USG przezpochwowe, jednak usg genetyczne przez pochwę jest technicznie dużo trudniejsze, ponieważ mamy małe pole do manewru i dużo zależy od tego, czy dziecko z nami współpracuje.

Badanie to trwa często dłużej, ale jest możliwe do wykonania. W II i III trymestrze problem ten znika, gdyż wszystkie macice są już takie same, czyli pochylone do przodu.

Blizny

Następny czynnik – blizny. Tu was zaskoczę, bo nie mówię o bliźnie po cesarskim cięciu. Jest ona zazwyczaj tak nisko, że zupełnie nie przeszkadza (notabene bliznę po CC można ocenić jedynie poprzez usg przez pochwę, ale o tym innym razem). Chodzi głównie o blizny po operacjach brzusznych. W rzucie blizny widać jedynie czarny pasek i trzeba manewrować między tymi zaciemnieniami.

Pozycja dziecka

Najważniejsze na koniec – pozycja dzieciątka. Osobiście chyba najbardziej lubię robić USG maluszkom, które się cały czas ruszają, bo wtedy można złapać wszystkie potrzebne przekroje i zobaczyć dziecko z każdej strony. Trzeba być tylko od nich szybszym.

Jestem przekonana, że już na tym etapie możemy poznać ich temperament – niektóre są bardzo uparte, całe badanie śpią w jednej pozycji np. z twarzą do kości krzyżowej mamy i pupą do góry. Co wtedy zrobić?

Polecam 20 – 30 minut spaceru i warto też na USG wziąć coś słodkiego np. sok pomarańczowy, ponieważ cukier często (choć nie zawsze) pobudza dzieci do ruchu.

Ale spokojnie, to nie tak, że nie da się czegoś zobaczyć. W najgorszym wypadku trzeba będzie zaprosić pacjentkę za tydzień lub dwa na ponowne badanie, z uzupełnieniem tego, czego nie było widać.

Dlaczego o tym pisze? Często na waszym wyniku USG możecie przeczytać „warunki badania ograniczone” lub „badanie trudne technicznie” (w UK technically difficult scan) i często pacjentki się zastanawiają co to znaczy, i jak to rozumieć. Powodem może być właśnie jeden z sześciu podanych przeze mnie czynników.

Mam nadzieję, że ten tekst będzie dla Was pomocny ☺️

Torba do porodu – co spakować do szpitala?

Torba do porodu okiem kobiety, która rodziła, kobiety ginekolog, kobiety która pracuje na sali porodowej i oddziale położniczym – czyli co mamaginekolog zabrałaby ze sobą.

Jeżeli znacie kogoś, kogo może ten post zainteresować (czytaj: głównie kobiety w zaawansowanej ciąży ;)) to oznaczcie je w komentarzach :).

Podejrzewam, że nawet nie wiecie jak trudne może być spakowanie torby do szpitala. Ja też miałam z tym trudności – ten post napisałam niedługo po moim porodzie, pewnie teraz bym tego już tak dobrze nie pamiętała.

Na początek trzy ważne założenia, które przyjęłam pakując torbę do szpitala:

  1. Bierzemy jak najmniej rzeczy – o tyle mniej rzeczy z zarazkami szpitalnymi wróci do domu.
  2. Pakujemy się na dwa dni. 80% kobiet wychodzi ze szpitala po 48h, a jeżeli zostaniecie w szpitalu dłużej, rodzina zdąży dowieźć potrzebne wam rzeczy.
  3. Zakładam w tym poście, że szpital wam nic nie da, więc kieruję ten wpis głównie do kobiet które rodzą w przeciętnym szpitalu w Polsce. Oczywiście są szpitale, w szczególności poza Polską, w których duża część niezbędnych rzeczy jest zapewniona.

10 niezbędnych rzeczy dla mamy do szpitala

  1. Trzy koszule nocne – w tym jedna, której nie będzie Wam szkoda gdyż po porodzie może (ale nie musi) nie nadawać się już do noszenia. Bez obaw, nie muszą to być specjalne koszule do karmienia, w zupełności wystarczy gdy są na ramiączka albo mają guziki z przodu.
  2. Dwa biustonosze z funkcją karmienia – rodzić możecie w staniku lub bez, ale gdy rozpocznie się laktacja powinno się nosić stanik (przynajmniej przez pewien okres), zapobiega to zastojowi pokarmu oraz uszkodzeniu kanalików mlekowych.
  3. Ręcznik kąpielowy, ew. dodatkowo drugi, mały do rąk.
  4. Kosmetyczny niezbędnik – szczotka do włosów, gumka, szampon, szczoteczka do zębów + pasta, mydło (może być w płynie) – małe opakowanie.
  5. Klapki – materiałowe kapcie zostawcie w domu – do szpitala tylko klapki, albo inne gumowe buty teraz na rynku jest ogromny wybór takich butów.
  6. Szlafrok – grubość zależnie od pory roku. Osobiście miałam cieniutki w listopadzie i było ok. Na oddziałach położniczych i noworodkowych jest bardzo ciepło.
  7. Ubranie na wyjście – najlepiej wrócić w tym w czym się przyjechało, chyba, że tak nie chcecie.
  8. Dwa opakowania podkładów poporodowych – Bella Mama. Robię tu im małą reklamę (nie mam żadnego związku z tą firmą!) bo te są po prostu ze względów medycznych najlepsze. Nie posiadają w ogóle tego plastiku, który nie oddycha, a który przez inne firmy jest dodawany do podpasek, nawet tych „dla mam”. Jeżeli znajdziecie innej firmy, również bez plastiku to oczywiście także mogą takie być.
  9. Pięć sztuk majtek poporodowych – najlepiej fason „szorty”. Jeżeli będziesz miała cięcie cesarskie koniecznie wybierz takie majtki, które nie mają gumki na wysokości blizny po CC.
  10. Zgrzewka wody. Możecie ją mieć w samochodzie (chyba, że jest to zima ;)), a jedną butelkę w torbie do porodu.
W naszym sklepie znajdziesz m.in. bawełniane koszule do porodu i majtki poporodowe.


Jakie niepotrzebne rzeczy można znaleźć w torbach porodowych u znacznej części kobiet? Książki, laktator, wkładki laktacyjne (jeśli już, to weźcie kilka sztuk zamiast całego opakowania).

Dodatkowo, kilka rzeczy nieobowiązkowych, które osobiście polecam:

  • krem z lanoliny do sutków oraz nakładki typu Breast Shells, które pozwalają skutkom oddychać i się regenerować między karmieniami. Po jednym dniu miałam całkiem pogryzione sutki, bo Roger nie potrafił ssać. Niestety to problem bardzo wielu kobiet. Te dwie rzeczy nie zajmują dużo miejsca, a bardzo pomogą!
  • sztućce i kubek,
  • małe dmuchane dziecięce koło ratunkowe – nie miałam tego, ale do następnego porodu na pewno bym zabrała. Kto wie po co? 😉

10 niezbędnych rzeczy dla dziecka do szpitala

  1. Rożek noworodkowy oraz ciepły kocyk (ale taki naprawdę ciepły). 
My mieliśmy taki zwykły i Rogerek nam zmarzł, i musiał na 2h iść do cieplarki. To była moja pierwsza trauma z rodzicielstwa, aż zemdlałam! Ale to temat na oddzielny wpis.
  2. Ubranka – noworodki ubiera się w dwie warstwy tzn. body i najlepiej na to pajacyk – trzy takie zestawy. Dwie czapeczki oraz trzy pary skarpetek.
  3. Pięć pieluszek tetrowych – mogą pełnić też funkcję ręcznika dla dziecka i mamy w razie potrzeby, choć w większości szpitali noworodków się nie kąpie.
  4. 10-15 sztuk pieluszek jednorazowych w rozmiarze 1. Nie bierzcie całego opakowania, bo zajmuje dużo miejsca a na pewno na 2 dni więcej się nie przyda.
  5. Maść do pupy – najpopularniejsze to: linomag, bepanthen, sudokrem albo alanthan.
  6. Delikatny bezzapachowy krem. Raczej nie przyda się dla dziecka, ale jeżeli pojawi się taka potrzeba to taki powinna używać mama – do twarzy, rąk itd.
  7. Jedno opakowanie mokrych chusteczek. Świetne też do toalety okolic intymnych mamy.
  8. Butelka z anatomicznym smoczkiem. Warto mieć ją ze sobą na wypadek, gdyby okazało się, że macie problem z laktacją. Dokarmianie mlekiem modyfikowanym z takiego smoczka, mniej zaburzy odruch ssania noworodka, niż karmienie ze standardowych smoczków, które otrzymacie w szpitalu. Istnieje wiele lepszych metod dokarmiania niż butelką, ale w razie czego gdybyście nie miały pomocy położnej laktacyjnej a lekarze pediatrzy zalecili dokarmianie to jest to pośrednio najlepsze rozwiązanie.  Jeżeli jesteście przekonane, że z laktacją nie będzie problemu – jest to wasza kolejna ciąża to ten punkt możecie oczywiście pominąć.
  9. Octenisept – mini buteleczka. Nie obowiązkowo, bo na pewno będzie w szpitalu, ale zawsze wygodniej mieć swoją.
  10. Trzy podkłady do przewijania – dobre też dla mamy jako podkład na łóżko w razie potrzeby.
W naszym sklepie znajdziesz ubrania i akcesoria dla noworodka.


Na koniec to co najważniejsze, czyli czego NIE brać!

Czego nie pakować do torby do porodu?

  • Zabawek, misiów szumisiów, gryzaków, grzechotek – przyniosą tylko zarazki do domu a nie są potrzebne w szpitalu. To są super rzeczy ale do DOMU, a nie do szpitala.
  • Poduszki do karmienia. Chyba, że można ją po szpitalu w całości wyprać w wysokiej temperaturze. To samo tyczy się kocyków, rożków i ubranek – pierzemy je w wysokiej temperaturze po powrocie do domu.
  • Fotelik i kombinezon. Przywieźcie je dopiero na sam koniec, już w dniu wyjścia ze szpitala.

Ok, to tyle w temacie. Teraz wasza kolej, napiszcie o czym zapomniałam. A wiem!  Biszkopty… Będą niczym najsmaczniejszy tort po porodzie!

PS. Nie piszę o rzeczach oczywistych jak dokumenty, dokumentacja ciąży czy telefon, bo to powinniście brać ze sobą wszędzie, a nie tylko do szpitala.

Za drzwiami gabinetu – najpopularniejsze typy pacjentek

W pracy w gabinecie ginekologicznym jest kilka zasad i kilka specyficznych typów pacjentów – opowiem wam dziś o kilku z nich.

Jeżeli kobieta wchodzi do gabinetu z mężczyzną, to NA PEWNO jest w ciąży. Nie trzeba się wstydzić i od razu można spytać ją czy to ciąża. 100% badanych to potwierdza.

Kobiety, które przychodzą z partnerem do przychodni, ale wchodzą same do gabinetu, przychodzą albo po antykoncepcję, albo z infekcją.

Jeżeli kobieta wchodzi z grubą teczką lub segregatorem, to na 95% jest w trakcie starań o ciążę i była już u kilku ginekologów. Pozostałe 5% kobiet z segregatorami, to kobiety z poważnymi schorzeniami.

Są też kobiety, które nazywam pieszczotliwie „Jatylki”. Są to pacjentki, które już od progu mówią „ja tylko po receptę”. Niektórzy lekarze uwielbiają Jatylki, ja jednak wolę przebadać pacjentkę. Niestety Jatylki mają to do siebie, że zazwyczaj przychodzą wtedy, kiedy mają miesiączkę i dokładnie zbadać się ich nie da.

Największy fenomen stanowią dla mnie „mężczyźni w ciąży” (swoją drogą, to urocze). Przychodzą na każdą wizytę z partnerką, zawsze mają masę pytań, a na moje pytania do pacjentki potrafią odpowiadać zanim ona zdąży otworzyć usta.

– „Czy w domu ma Pani odpowiednie ciśnienie? Tak, ciśnienia mamy dobre.
– Czy przyjmuje Pani kwas foliowy? Tak przyjmujemy.
– Jak to Pan przyjmuje?!”
Wtedy on się śmieje i mówi, że nie przyjmuje, ale podaję codziennie żonie.
„ – Czy rodziła Pani siłami natury? Rodziliśmy dwa lata temu. Poród był męczący trwał 20 godzin.” Aż ciśnie mi się na usta – męczący dla Pana.

I w końcu moje ulubione:

„Kiedy miała Pani ostatnią miesiączkę? Ostatnią miesiączkę mieliśmy 15 czerwca, trwała 3 dni”.

Ja tych Panów uwielbiam! Twarz mam kamienną, ale moja dusza się śmieje!

A może są tu inni lekarze, którzy chcą się podzielić w komentarzach swoimi ulubionymi typami pacjentów? ☺️

Fajne? Śmieszne? Ciekawe? Udostępniajcie ❤️

Dlaczego poród naturalny jest lepszy dla dziecka?

Dziś chciałabym poruszyć temat, o który pytacie mnie chyba najczęściej, a jest nim  PORÓD. Dlaczego kobieta nie może wybrać, czy woli CC (cesarskie cięcie) czy PSN (poród siłami natury)? Dlaczego uważa się, że PSN jest lepszy?

Temat trudny i powszechny, prawda? Na wstępie chciałabym podkreślić, że mimo iż osobiście jestem zwolenniczką porodu siłami natury, to nigdy nie robię problemu tym kobietom, które nie mogą lub nie powinny rodzić naturalnie.

Ugryzę temat od nieco innej strony i napiszę dlaczego PSN jest lepszy dla dziecka? Oto kilka mało znanych powodów.

  1. Przejście główki dziecka przez kanał rodny matki, działa jak swoisty masaż na mózg maluszka i stymuluje go tym samym do rozwoju.
  2. Kontakt buzi dziecka z kanałem rodnym i kroczem mamy powoduje, że dostaje on od początku życia prawidłowa florę bakteryjną matki, a nie florę bakteryjną lekarzy i pielęgniarek przy operacji.
  3. Poród jest stresem dla dziecka, ale w pozytywnym znaczeniu. Stres bowiem zwiększa wydzielanie hormonów, które aktywują układ immunologiczny, zwiększając tym samym odporność dziecka na infekcje w pierwszych dniach życia.
  4. Ucisk klatki piersiowej dziecka w kanale rodnym mamy, pomaga płucom szybciej opróżnić się z płynu owodniowego.
  5. Wyrzut oksytocyny przy PSN rozpoczyna skuteczną laktację. Oznacza to, że dziecko urodzone siłami natury zazwyczaj szybciej uzyskuje pokarm mamy.

Najbardziej standardowym argumentem przemawiający za tym, że PSN jest lepsze niż CC dla matki, jest to, że kobieta szybciej dochodzi do siebie. Niestety u mnie tak nie było, pomimo PSN bardzo długo wracałam do formy. Dlatego też, tego argumentu dzisiaj używać nie będę, chociaż zazwyczaj rzeczywiście tak jest.

Podkreślam, że temat dotyczy ciąży niepowikłanej.

Na zdjęciu ja w 35. tygodniu ciąży.

Czy są tu mamy, które rodziły zarówno siłami natury jak i przez CC? Czy zechciałybyście się podzielić swoimi doświadczeniami?

Dowiedziałyście się z tego postu czegoś nowego?